ochota

W nocy palę papierosy na parapecie. Tak jak moja matka, trzydzieści lat temu, w nie swoim mieszkaniu. Papieros porządkuje dzień – ten ostatni papieros przed snem. Moje myśli ulatują w niebo nad blokami. Niektóre światła w oknach palą się nadal. Ochota nie śpi, nucę do siebie. Ochota w dusznych mieszkaniach miota się po łóżkach i rozkładanych kanapach z ikei. Ostatni…

w dziką jabłoń cię zaklęłam.

zapomniałam, jak to jest, kiedy uczucia rozrywają mnie na kawałki. nie wiem, czy się cieszę, czy rozpaczam. nie wiem, gdzie się podziać, nie wiem co robić, a potem chcę być wszędzie i robić wszystko. tracę oddech kiedy myślę o nim i o naszych dziwnych, krótkich chwilach – a potem czuję strach i boli mnie sumienie. i zdaję sobie sprawę z…

you have to die a little if you wanna live

o rany o rany o rany nie pamiętam, kiedy ostatnio się tak czułam. całkiem prawdopodobne, że było to w roku 2009. oksytocyna zalewa mój mózg. czuję, że przede mną jakiś kompletnie niezbadany teren, ocean możliwości i pułapek jednocześnie. jestem już na to gotowa. raz, dwa, trzy… za chwilę skoczę, i popłynę albo nie. to jest nie do przewidzenia. to jest…

zarządzanie kryzysowe

czuję się rozerwana. nie na pół, jakoś tak w 2/3. kiedy mówisz mi, że myślałeś że mamy już nigdy ze sobą nie rozmawiać, łamiesz mi serce i złościsz mnie. czy ja kiedyś tak powiedziałam? czy to jest sprawiedliwe, że wzbudzasz we mnie poczucie winy, choć zachowałam się przyzwoicie? co Ty byś zrobił na moim miejscu? tęsknię jak szalona, ale to…

Grudzień

Wyszło słońce, ilość zdjęć na Instagramie znacznie wzrosła. Szczęśliwie dotarłam prawie do końca roku! Mimo wszystkich moich malkontenckich wpisów, podsumowanie wygląda zaskakująco dobrze: – podwyżka – awans i podwyżka – 3 własne spore projekty – kilka wspólnych, pięknych eventów z moimi zdolnymi znajomymi – zwalczenie straszliwego, wszechogarniającego kryzysu Oczywiście sporo spieprzyłam i nadal jestem na drodze kompletnego zwątpienia, niepokoju i…

chcę mieć duży dom pełen cudzych żon, słyszysz?

nie wiem jak to jest rozstać się z kimś, wyprowadzić ze wspólnie wynajętego mieszkania, zrobić rewolucję w swoim i jego życiu, pójść w melanż żałobny i codziennie żałować swojej decyzji i gratulować sobie jednocześnie. przychodzą takie dni, kiedy chciałabym być sama, mieć więcej przestrzeni dla siebie, budzić się w pustym łóżku, wracać kiedy chcę, nikomu się z tego nie tłumaczyć,…

i will come to your river

deszcz nad nami i potoki płynęły ulicą, a stopy nieprzyjemnie ślizgały się w sandałach. nocą burza hałasowała i przeszkadzała spać (pod zasłoną w oknie widać było wyładowania elektryczne). paliłam papierosy zaciągając się, aż filtr zmięknie w palcach. wersalka trzeszczała bez powodu. w zlewie nie pozmywane naczynia i nikt ich nie chce ruszyć. przynajmniej pranie wyschło. przede mną urlop, za mną…

made things so much worse today

szłam wczoraj przez Warszawę. Ja niepokojąco wcześnie wracałam do domu. Reszta miasta ewidentnie dopiero zaczynała. O tym, że już wiosna bardziej niż liście na drzewach świadczy to, że wszyscy piją w plenerze i sikają gdzie popadnie. Warszawa wróciła klasycznie do życia. a ja szłam sobie do domu raczej niechętnie, wspominając dramatyczne czasy, kiedy byłam sama, nie w związku, kiedy mieszkałam…

my propeller

powinnam pomedytować. powinnam przemyśleć się i przeinspirować. przestać się przejmować wszystkim, na każdym kroku. na wszystko można wzruszyć ramionami i przyjąć to jako wyzwanie. albo wręcz przeciwnie, jako konieczną rzeczywistość, której się nie zmieni i trzeba ją po prostu zaakceptować. szczególnie, że lecimy w stronę wiosny. w agencji płacz, że nie ma co robić, a ja mam 3 oferty, czyli…

grudzień z Zadie

nagle odblokowała się we mnie olbrzymia chęć czytania, a czytanie zawsze u mnie powoduje niebezpieczną potrzebę pisania czegoś. czegokolwiek, o czymkolwiek, co zwykle owocuje wyłącznie rozczarowaniem i zniechęceniem na następne lata (!). jest jedna pisarka, która jak nikt inny zmusza mnie do pisania. czytam książki Zadie Smith po 3, 4, 5 razy. za każdym razem jestem zdziwiona, ze wzruszeniem odnajduję…


  • RSS